Implanty a psyche
- May 11th, 2012
- Write comment
Pewnie już domyśliłyście się panie, że jestem przeciwniczką chirurgicznego powiększania piersi. Wychodzę z założenia, że najlepiej jest zaakceptować biuścik takim jakim jest, jeśli to się nie udaje polecam pracę nad postawą i ćwiczenia oraz masaże poprawiające wygląd biustu, jeżeli i to jest nie do zaakceptowania radzę wypróbować ziółka wpływające na biust lekko powiększająco (nawet do rozmiaru), a jeżeli i to się nie udaje do zaakceptowania jest jeszcze kwas hialuronowy. Implantom mówię stanowcze nie, bo diabli wiedzą co może stać się w czasie operacji. Nie wiadomo też jak zachowają się piersi po implantacji (cały organizm też). Wiadomo, że operacja wiąże się z ogromnym ryzykiem i to czasem niezależnym od lekarzy, którzy – z drugiej strony – nie zawsze postępują w pełni etycznie, bo nie informują o istniejących zagrożeniach ( w Wielkiej Brytanii po aferze PIP organizacja skupiająca lekarzy przyznała, że ryzyko zaniżano). Wydaje mi się też, choć pewna tego nie jestem (trudno o jakieś miarodajne statystyki / wyniki badań), że po implantacji znacznie trudniej samodzielnie wykryć niepokojące zmiany w piersiach, a część z nich może być spowodowana implantacją i przerastaniem tkanek. To obawa, która jest decydująca w moim przypadku, ale nie o tym chciałam. Chciałam powiedzieć o zagrożeniu dla psyche spowodowanym tym inwazyjnym i niebezpiecznym w gruncie rzeczy zabiegiem.
Powiększenie piersi implantami – czy to coś zmienia?
Kobiety, które wszczepiły sobie implanty będą uparcie obstawać przy tym, że można się do nich bardzo szybko przyzwyczaić, a piersi po takich zmianach po pewnym czasie zaczyna się traktować tak jak swoje. Przypuszczam, że faktycznie dochodzi do takiego zjawiska (można przyzwyczaić się przecież do wszystkiego), ale znam co najmniej kilka kobiet, które nawet w kilka lat po implantacji odczuwają wyraźny dyskomfort z jednego prostego powodu: zmniejszenia intensywności bodźców wynikających z dotyku. W ten sposób implanty nie pozwalają o sobie zapomnieć, a na pewno przypominają w czasie seksu. Jeśli przesadzimy z powiększaniem mogą nie pozwolić zapomnieć o sobie również w innych sytuacjach – odczuwa to zwłaszcza kręgosłup. Jakoś nie zauważyłam, by moje znajome, które powiększyły piersi prężyły je dumnie do przodu. Obserwuję wręcz odwrotne zjawisko – panie te mają nader silne skłonności do garbienia się a raczej charakterystycznego ściągania ramion ku przodowi. Nie wiem, czy dzieje się tak pod wpływem ciężaru nowych piersi czy raczej chodzi o podświadome dążenie do ich nieznacznego ukrycia (pomniejszenia) tak jakby posiadania implantów w gruncie rzeczy było czymś wstydliwym.
Powiecie, że przesadzam? Może, ale jakoś nie zauważam, by kobietki po operacji, były wyraźnie dumne ze swoich biustów. Owszem, eksponują je, ale raczej odsłaniając niż dbając o prawidłową postawę tj. prostowanie pleców i ramion co skutkuje wysunięciem klatki piersiowej ku przodowi.
Implanty równa się strach
W dzisiejszych czasach tj. po aferze z implantami PIP pojawiło się jeszcze jedno zjawisko: coś w rodzaju psychicznej traumy. Wiele kobiet wystraszonych alarmującymi doniesieniami na temat nietrwałości czy wręcz szkodliwości tych implantów przeżywa prawdziwe psychiczne katusze chcąc się ich jak najszybciej pozbyć a przynajmniej wymienić na inne (widzę problem: jakie? czy ktokolwiek może w tej chwili dać gwarancję, że sytuacja podobna do tej sprzed paru miesięcy się nie powtórzy?). To może być przerażające, mnie osobiście przeraziło jedno z ostatnich doniesień: o śmierci pewnej młodej kobiety, która tak obawiała się o zdrowie (i życie), że w wyniku załamania popełniła popełniła samobójstwo. Powiecie, że to skrajny przypadek? Może i tak, ale świadomość posiadania implantów moim zdaniem może położyć się cieniem na całe życie, szczególnie w dłuższej perspektywie.




